20/05/2010 21:57:20
O dżizasku! Znowu olałam sobie pisanie TU...o ja głupia!
Wydarzyło się cholernie dużo. Aż nie wiem od czego zacząć.
Obiecuje sobie [po raz kolejny], że będę pisać regularnie, bo później wszystko ulatuje mi z pamięci...Tak więc po kolei.
Zaliczyłam koncert Jamala. Było meeega. 2 godziny czekania, ale opłacało się:)
Jeśli chodzi o studia, to jak na razie [odpukać!] jest do przodu. Jeden warunek zaliczyłam, drugi niestety nie. Ale wywalczyłam sobie kolejny termin więc mam nadzieję, że tym razem jakoś się uda. A jeśli nie, to czeka mnie repeta, także niezbyt kolorowo. No ale myślę pozytywnie. Jak na razie zaliczyłam już jeden egzamin z kolejnej sesji i małymi kroczkami zaliczam ćwiczenia. Jest okej:)
Nauki mam od ch*ja, ale daje rade. W końcu muszę utrzymać się w tym jakże cudownym mieście!
Co do W. ... magia! Już myślałam, że ze sobą będziemy. Wszystko było idealnie aż w pewnym momencie się pojebało. Sama nie wiem dlaczego. Po prostu jak to mówi D. "czar jebnął". W. zaczął jarać zioło. Zmienił się diametralnie. Dwie noce spędził z jakąś suczą - E. Facet z zasadami w ciągu 3 dni zmienił się w typowego skurwiela. Kiedy mu powiedziałam co sobie o tym wszystkim myślę zrobił smutną minę choć był ostro wkurzony i kontakt się praktycznie urwał. Teraz pewnie zobaczę się z nim kiedy będziemy robili jakąś popijawę. W sumie już nie mogę się doczekać, bo chcę się przekonać jak będzie się zachowywać. Chcę po nim pojechać tak samo jak on pojechał po mnie kiedy powiedział mi o tej pindzie kilka dni po tym jak powiedział, że chce mi dać srebrną obrączkę a ja odmówiłam i po tym kiedy pisał mi wiersze.
Boże! Jeśli ktoś taki jak on okazał się takim frajerem to już chyba nie znajdę sobie normalnego faceta. Smutne.
Za mną także Juwenalia. Godny uwagi był jednak tylko pierwszy dzień.
Przebrana w Aniołka zarobiłam ze znajomymi 150 zł. Wszystko przepiliśmy. Poznaliśmy sporo nowych osób. Byliśmy nawaleni jak szafy. Zaliczyłam krzaki tańcząc jazz i nie oddałabym tych chwil za żadne skarby świata. Najcudowniejsze 24 godziny w towarzystwie najcudowniejszych osób na świecie. Powiem tylko tyle...magia!
Zaliczyliśmy kilka koncertów w tym m.in. Myslovitz, Happysad, Grubson i Natural Dread Killaz.
Jejku! Na samą myśl o tym wszystkim buźka mi się śmieje:)
Co jeszcze?
Zaszalałam! I zrobiłam sobie kolczyk - monroe. Od 2 lat się nad tym zastanawiałam aż tu 18.05 [pamiętna data] pod wpływem impulsu zrobiłam to! O dziwo nie bolało. No i teraz cieszę się nowym nabytkiem:)
Wczoraj miała miejsce także inna baaardzo ważna rzecz.
19.05.2010 r.
Razem z D. i M. napisaliśmy list. Kilka słów o nas, o tym co przeżyliśmy mieszkając wspólnie, nasze teksty. Włożyliśmy go do butelki po kadarce i zakopaliśmy w lesie. Obiecaliśmy sobie, że za rok co by się nie działo spotkamy się i odkopiemy ją. Dziecinne? Być może. Ale cieszę się, że to zrobiliśmy.
Co by tu jeszcze? Chyba wszystko. Przynajmniej jak na razie już nic nie przychodzi mi do głowy.
Pani M. przyniosła nam dzisiaj wino w podziękowaniu za to, że pokazuje nasze mieszkanie. Tak więc wieczór na pewno będzie udany tym bardziej że w zamrażarce chłodzi się jeszcze 0,7 Finlandii:)
No to ogarniam pierożka, lecę czytać badziewie na jutrzejsze ćwiczenia i pijemy jak tylko wszyscy wrócą, bo jak na razie siedzę sama.
Pozdrawiam. J.
Ona...
[Powrót] Komentuj